Szablon
 
IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 






 

 Jezus świebodziński

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar

 Liczba postów : 49
 Punkty reputacji : 2425
 Reputation : 1
 Age : 27
 Skąd : London London London London London London London London London London London London London
http://i.imgur.com/GOhYW4D.png
http://i.imgur.com/GOhYW4D.png




Administrator




PisanieTemat: Jezus świebodziński    Wto Lip 31, 2012 10:17 am


Zilya Nikolaevna Fyodorova

DATA URODZENIA31.10.1997
CZYSTOŚĆ KRWI 50%
MIEJSCE URODZENIARosja, Syberia, Turukhansk
MIEJSCE ZAMIESZKANIARosja, Syberia, Obrzeża Turukhansk
W HOGWARCIE JEST OD KLASYOd kwietnia
OBECNIE JEST NA ROKUVI
WYMARZONY DOM-
WYBRANY WIZERUNEKZhenya Katava

Wyglad

WZROST 160cm
BUDOWA CIAŁA Niska i drobna dziewczyna. Najprawdopodobniej nie jest właścicielką najidealniejszego ciała. Jej biust jest mały, zaś biodra w przypływie kalorii lubią niezbyt proporcjonalnie się poszerzać. Nigdy jednak nie rezygnuje z posiłków na rzecz czegoś tak trywialnego, czym dla niej są proporcje modelek. Najważniejsze dla niej, to mieć wiele siły.
KOLOR OCZU Zielone
KOLOR WŁOSÓW Czarne
ZNAKI SZCZEGÓLNE Jasne oczy kontrastujące z bardzo ciemnymi włosami.
PREFEROWANE UBRANIA Ponoć jak trudny ma charakter, tak i gust. Najczęściej przechadza się w wygodnych trepach mocno ubrudzonych błotem, w wygodnych spodniach o ziemistym kolorze, gdzie nie widać w którym miejscu to kolor tkaniny, a gdzie świeża plama. Nie obce jej także wielkie puchate czapki, tak nieodłącznie kojarzące się z Rosją. Bynajmniej nie oznacza to jednak, że nie jest kobieca. Jednocześnie pała miłością do złotych ozdób. Połyskującymi klamrami obrabia ogromne, puchate futra, które własnymi dłońmi ściągała z ciał upolowanych zwierząt. Wysokie szpilki z błyszczącymi elementami, czy też biżuteria z podrabianego złota, którą nosi nieraz w ogromnych ilościach, nie są jej obce. Cóż, rzec by można, że jest nieco niczym sroka.


Charakter

Alohomora

Bacznie obserwuje otoczenie wyłapując najmniejsze zmiany, wnikliwie spogląda niczym na polowaniu przed oddaniem pierwszego strzału. Wrażliwa na szczegóły. Analizuje szybko oceniając, nie wyciąga wniosków popartych godzinnymi kontemplacjami, nie ma na to czasu. Łatwo podejmuje decyzje, od ręki wybiera, zupełnie jakby bez strachu i obaw o konsekwencje. Życie jest zbyt krótkie i trudne, żadna decyzja nie jest właściwa.
Nie stoi w kolejce, nie prosi cichym szeptem, sama sięga po to, czego potrzebuje. Nie jest rozkapryszona, bierze tylko to, co jest dla niej konieczne, a jej potrzeby, z przyzwyczajenia już, są skromne. Nieprzychylnie reaguje, gdy ktoś jest zachłanny, gdy twierdzi, iż żyć nie może bez rzeczy trywialnych. Nie jest sympatykiem chciwości. Lecz jest za to zaznajomiona z hipokryzją.
Jak każdy, marzy o nieosiągalnym, lepszym życiu. Jako substytut do niego typuje w podkradanie koleżankom złotej biżuterii, by ozdabiać swe ubrania błyskotkami, które ktoś już gdzieś wcześniej widział. Zaprzecza dobierając fikuśne wymówki. Ubiera w wiarygodne słowa historie, które nigdy nie miały miejsca. Potrzebuje swych plecionek z kłamstw, by nie odpowiadać za czyny, których nie potrafi racjonalnie wyjaśnić. By się wpasować. Stoi parę centymetrów z boku. Nie miewa przyjaciółek na śmierć i życie, nie jest zapraszana na wszystkie imprezy w szkole. Ma opinię trudnej, dziwnej. Wzbudza mieszane emocje. Nie ona stroni od towarzystwa, lecz oni od niej. Sama mówi, że lubi ludzi prawdziwych, choć byliby największymi skurwielami. Równie nie przeszkadzają jej cisi i spokojni, jeśli tylko są prawdziwi w tym co robią. Kłamstwami woli karmić innych, nie pociąga ją oglądanie jednakowych, fałszywych masek.
Bezkompromisowa. Oschła, gdy kolejny raz komentuje czyjeś zachowanie. Dominująca i zaradna. Nie współczuje, przyjaźnie nie poklepie po plecach, gdy ktoś próbować będzie wylać jej swe żale, miast tego, woli wbijać ludziom gwoździe, udowadniając, że jeszcze może być gorzej. Długo się kłóci, gdy ktoś jej podpadnie, z chęcią zastrasza. Sypie przekleństwami z rękawa, nie boi się absolutnie żadnej pracy. Nie jest wszakże damą na szpilkach, choć te, tak naprawdę chętnie, zwłaszcza bogato zdobione, zakłada. Bez grymasów gotowa jest pobrudzić swe ręce, by trzymać życie w ryzach. Zna jak mało kto jego ponure strony. Nie czuje obrzydzenia niczym panna z dobrego domu, miast tego zabierze się do pilnie do pracy. Nie narzeka, nie umartwia się nad swym losem. Jej życie mogło być znacznie gorsze. Po prostu, robi to co do niej należy.
Zna zwierzęta. Magiczne, mugolskie, ptaki, ssaki. Wie, jak je zabijać. Śmieje się z obrońców praw zwierząt, jakby to co robi dawać jej miało nieopisaną przyjemność. Łowiectwo to jej praca, zaś pasja i miłość do pięknych futer, przecież stanowią tego zaledwie część. By się rozluźnić, nie tylko poluje, równie mocno lubi rysować węglem, jedynie upolowane, martwe zwierzęta, starych lub zupełnie nagich ludzi, inne tematy ją nie zajmują.
Słaba wyłącznie w stosunku do osób, które kocha, gotowa poświęcać się w pełni dla przypadków beznadziejnych. Czuła i niespodziewanie troskliwa, niczym matka o swoje zbłąkane dzieci. Lubująca się w przypadkach najgorszych, uniżona, za ochłap uczucia, że jest niezastąpiona.

Historia


Staranie wbija zardzewiałe gwoździe w chropowatą powierzchnię drewna, poprawiając stare deski chroniące jej dom przed mrozem, deszczem czy wiatrem. Podstępne żywioły nieodparcie wkradają się do jej gniazda, próbując wywrócić wszystko do góry nogami. Maniakalnie naprawia, chorobliwie dba o  budowlę prowizorycznie trzymającą jej dom w ryzach.

Trzy listwy przy oknach, by chronić przed wiatrem.
Z miłością dba o zdrowie swojego jedynego opiekuna. Pilnuje, by organizm ojca wycieńczony alkoholem, nie był narażony na potencjalne choroby. Zaklepuje wszystkie szczeliny w starym domu, świadoma, że jeśli sama go nie naprawi, syberyjska zima ich pochłonie. Żeby przetrwać ten mróz, by nie złamać się przed chłodem, trzeba się rozgrzewać alkoholem. Kieliszek po kieliszku, łyk po łyku, by zimno uczynić mniej dokuczliwym, by syberyjskie pustkowia były znośniejsze dla oka. Tatko nie zaczął pić, gdy odeszła matka, obficie praktykował to jeszcze nim ją poznał.

Dwie deski na starą podłogę, by odgrodzić się od ziemi.
Strach grzęźnie jej w gardle, gdy ojciec godzinami nie wraca. Rozpaczliwie udaje się na poszukiwania, przerażona, że zasnął gdzieś w wysokim śniegu, a nim ona go odnajdzie, serce na dobre mu zamarznie. Bogu, do którego nie pamięta by się modlić, dziękuje, gdy sąsiedzi przyprowadzają go utulonego alkoholowym amokiem. Tu nikt nie będzie plotkować, tu w co drugim domu mężczyźni ubarwiają swe szare życie, niekiedy nie potrafiąc później trafić do rodzin. Bez żon, córek i matek, byliby zgubieni. Tatko ma tylko ją, ona musi się starać podwójnie.

Pięć desek pod dach, by woda nie przedarła się do ich chaty.
Pamięta łzy lejące się strumieniami, których nie potrafiła powstrzymać. Pamięta dni, w których przyszły roztopy, gdy to co konserwował śnieg, zaczęło gnić. Powtarzała sobie, że chociaż matka odeszła, ta rodzina wcale nie jest rozbita. Mama szybko stała się "nią, tą, tamtą". Poczynili próby wyrzucenia jej ze swych pamięci, gdy odchodząc do innego, młodszego, porzuciła córkę i męża. Życie jest ciężkie, nie można zbyt długo grzęznąć w wysokim śniegu, jeśli nie chce się jeszcze zamarznąć.  

Resztę desek wrzuci do starego kaflowego pieca, by ogień ogrzał ten dom.
Przy ciepłym palenisku przewraca martwe zwierzęta, centymetr po centymetrze zdejmując z nich cenną skórę. Kiedyś tatko nauczył ją łowiectwa. Pamięta te dni, gdy jeszcze wspólnie polowali, gdy uważnie, pod jego spojrzeniem, precyzyjnie wymierzała w zwierzynę i trafnie strzelała. Dziś, sama poluje, niemal każdego dnia. Pozbawiwszy zwierzynę skóry, wycina kawałek mięsa, który nie będzie sprzedany, by wrzucić go do gotującej się wody. Posiłki muszą być syte, inaczej tatko się rozchoruje.

Jej proste życie, byłoby idealne. Byłoby, gdyby nie zmuszano ją do edukacji w najdalszych zakątkach świata. Gdyby Durmstrang był bliżej, gdyby częściej mogła z niego uciekać, by dbać, by tatko wszystko miał. Może po prostu, głupia jest jak gęś, nauka bowiem nigdy nie była dla niej ważniejsza od rodziny. Wzruszy ramionami, uśmiechnie się pod nosem, zagdacze niczym ten ptak, by następnie oderwać ostatni płat grubej skóry od ukrwionego mięsa.

Rodzina


♣ Tatko, Nikolaj – mężczyzna około czterdziestki, na pierwsze oko - zniszczony przez czas, ciężkie warunki życia, pracę, alkohol. Para się polowaniami, sprzedawaniem skór, czy mięsa ze zwierząt. Zawód ten nigdy nie przynosił mu wielkich zarobków, a dodatkowo większość pieniędzy przeznacza na alkohol, który jest jego sposobem na przetrwanie w tych zimnych, syberyjskich rejonach. Po śmierci żony, to córka jest jego największym wsparciem. Nauczył ją obsługiwania się bronią, czy skórowania zwierząt, by mogła pomagać mu podczas wakacji w pracy. Jest w pełni mugolem, a w jego rodzinie nie słyszano o czarach. Dziewczyna jest z nim bardzo mocno związana i nieustannie martwi się, że gdy jest w szkole, ten może nie dać sobie rady. Mimo, iż to twardy mężczyzna, któremu zdarza się niekiedy podnosić zarówno głos, jak i rękę. Mawia, że jego dziadek pochodził z Mongolii, mówi jednak również, że babka była spokrewniona z carem, istnieje więc w tych słowach sporo wątpliwości.
♣ Ona, Elizaveta – Około siedmiu lat temu wykreślona została z rodzinnego grona, gdy dla młodszego hodowcy kołkogonków - magicznych świń, odeszła od swego męża i córki. Była ona czarownicą o czystej krwi, tym samym uczęszczała do Durmstrangu. Jej umiejętności magiczne nigdy nie były zbyt imponujące, w późniejszych więc latach magię stosowała jedynie do zajęć gospodarczych. Jej matka, chociaż nie uczyła się w żadnej magicznej szkole, była znaną znachorką. Pomagała mugolom, lecząc ich poprzez swe magiczne zdolności. Jej nazwisko znane było w okolicznych wioskach.

Ciekawostki


♣ Ma kontrowersyjne podejście do hodowli zwierząt. Uważa, że warto jakiekolwiek trzymać, jedynie jeśli mają one później posłużyć jako pożywienie, bądź źródło cennych skór i futer. Ma ogromną wiedzę na temat magicznych stworzeń, potrafi je wyszukiwać po samych śladach na ziemi, jednak czyni to wyłącznie, by je upolować. Bawi ją, że większość ludzi trzyma bezużyteczne koty, króliki czy inne stworzenia, dodatkowo je dokarmiając i nigdy nie zamierzając zabrać od nich nic w zamian.
♣ Bardzo spostrzegawcza osoba. Wyćwiczyła sobie tą cechę na wielogodzinnych polowaniach. Strzelać do celu potrafi nieomylnie. Chociaż jest czarownicą, najbardziej lubi polowanie w klasycznym, mugolskim stylu - tak jak nauczył ją jej mugolski ojciec. Oczywiście nie oznacza to, że nie pomaga niekiedy sobie drobnymi zaklęciami. Najbardziej dumna jest z tego, iż niegdyś udało się jej upolować niedźwiedzia.
♣ Rozmowa w języku angielskim niejednokrotnie wciąż sprawia jej problemy. Mimo, iż w Durmstrangu szkoliła się z ów języka, zwłaszcza, gdy dowiedziała się, iż dostała się na projekt naukowy odbywający się w Anglii. Mówi z bardzo mocnym rosyjskim akcentem.
♣ Aby wzięła udział w projekcie Złoty Sfinks, ojciec musiał jej zagrozić, tym samym ją zmuszając. Dziewczyna nie wie, jak przetrwa ten czas tak oddalona od syberyjskiej wioski i odgrodzona od odwiedzania domu, by pomóc tam w najważniejszych kwestiach.
♣ Uważa, że alkohol jest niezbędny, zwłaszcza, jeśli żyje się w tak mroźnym kraju, jak jej własny. Nigdy nie wylewa alkoholu za kołnierz, jeśli ktoś ją poczęstuje. Ma jednak bardzo mocną głowę i trudno ją naprawdę upić.
♣ Jest wielką patriotką. Rosja jest dla niej najpiękniejszym krajem, chociaż nie była nigdy w żadnym innym. Nie znosi, gdy ktoś obraża jej pochodzenie, gotowa jest szybko przejść do rękoczynów.

Colloportus












Wpisz imie i nazwisko


DATA URODZENIATutaj wpisz
CZYSTOŚĆ KRWI Wybierz jedno - 0% 10% 25% 50% 75% 90% 100%
MIEJSCE URODZENIATutaj wpisz
MIEJSCE ZAMIESZKANIATutaj wpisz
W HOGWARCIE JEST OD KLASYTutaj wpisz
UKOŃCZONA SZKOŁA I DOMTutaj wpisz
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIA Tutaj wpisz
WYBRANY WIZERUNEKTutaj wpisz


Wyglad

WZROST Tutaj wpisz w centymetrach
BUDOWA CIAŁA Tutaj wpisz wagę bądź jaką ma figure
KOLOR OCZU Tutaj wpisz
KOLOR WŁOSÓW Tutaj wpisz
ZNAKI SZCZEGÓLNE Tutaj wpisz
PREFEROWANE UBRANIA Tutaj wpisz opis ubrań


Charakter


Tutaj wpisz opis charakteru.


Historia


Tutaj wpisz opis historii.


Rodzina


♣ Tutaj wpisz członka rodziny wraz z krótkim opisem
♣ Tutaj wpisz członka rodziny wraz z krótkim opisem



Ciekawostki


♣ Wpisz ciekawostkę
♣ Wpisz ciekawostkę
♣ Wpisz ciekawostkę



Już od pierwszych minut zwiastunu serii The Real Housewives of Miami trudno uwierzyć, że Joanna Krupa tak bardzo chciała znaleźć się w show. Rola gospodyni w Top model,
a nawet jej niemal nagie sesje zdjęciowe to z pewnością większe
osiągnięcie niż występ w reality show o sztucznych do bólu rodzinach z
Hollywood. Za pół miliona dolarów Krupa zgodziła się, aby przez miesiąc
wszędzie towarzyszyły jej kamery. Za tę kwotę pokazała, albo odegrała,
gdyż całość sprawia oczywiście wrażenie wyreżyserowanej komedii, swój
rozpadający się związek z Romaniem Zago. Później
wszystko oczywiście kończy się dobrze, gdy narzeczony ponownie oświadcza
jej się w romantycznych okolicznościach i dorzuca do tego kolię z
diamentami.

W zwiastunie widać, jak Joanna stara się dopasować do
napuchniętych od botoksu bogatych żon milionerów. Oczywiście wszystkie
zazdroszczą jej urody, przystojnego narzeczonego i kariery. W tym jedna z
nich zaczyna podrywać Zago, co nie podoba się Dżoanie. W ostateczności
dochodzi do starcia na imprezie i Krupa dostaje w twarz od innej "gwiazdy" show. O ciosie, jaki Polka dostała od "nabotoksowanej pindy" pisze Karolina Korwin-Piotrowska.

Jezu....czy Dżołana w imię amerykańskiej kariery pozwoliła sobie dać, że tak powiem, "z liścia" w tym żenującym programie...jakaś amerykańska, nabotoksowana na całym ciele, pinda bije naszych w amerykańskiej telewizji?? – napisała na swoim profilu. WTF! I to osuszanie łez gąbka do makeupu....cóż, FEJM.

Zobaczcie spontaniczne i z pewnością autentyczne łzy Krupy w wideo reklamującym The Real Housewives of Miami:









ADRESAT

TUTAJ WPISZ TWÓJ TEKST LISTU

NADAWCA


_________________

jakis podpis


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Wto Kwi 15, 2014 7:51 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

 Liczba postów : 84
 Punkty reputacji : 2157
 Reputation : 1
 Skąd : z daleka




Moderator




PisanieTemat: Re: Jezus świebodziński    Sro Maj 29, 2013 11:48 am

AHAHAHAAH JEJU


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

 Liczba postów : 1
 Punkty reputacji : 1999
 Reputation : 0




Użytkownik




PisanieTemat: Re: Jezus świebodziński    Sro Cze 05, 2013 5:16 pm


Malakias Ivaaq Egede

DATA URODZENIA 18.01.1996
CZYSTOŚĆ KRWI 50%
MIEJSCE URODZENIA Qeqertarsuaq, Grenlandia
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Qeqertarsuaq, Grenlandia
W HOGWARCIE JEST OD KLASYVII
OBECNIE JEST NA ROKU VII
WYMARZONY DOM -
WYBRANY WIZERUNEK Baptiste Radufe

Wyglad

WZROST 191
BUDOWA CIAŁA szczupły, tyczkowaty, wysoki
KOLOR OCZU szare
KOLOR WŁOSÓW blond
ZNAKI SZCZEGÓLNE kilka większych blizn na plecach, torsie i przedramionach; mnóstwo ran w najróżniejszych miejscach, za każdym razem gdzie indziej 
PREFEROWANE UBRANIA Idealnie wyprasowane koszule oraz dopasowane do nich kolorystycznie eleganckie swetry. Wąskie spodnie do eleganckich butów. Często przeróżne szalik. Czasem niekonwencjonalne dodatki, kiedy stara się ukryć bardziej lub mniej drobną ranę, którą sam sobie zadał podczas wizji. Dlatego nie należy się dziwić, kiedy zakłada okulary przeciwsłoneczne podczas chłodnego, jesiennego poranku, tłumacząc się bólem głowy, a tak naprawdę zakrywając paskudnego siniaka. Kiedy tylko zdarzy się kilka nocy bez szczególnych obrażeń, natychmiast zakłada koszulkę z krótkim rękawkiem, nie patrząc na pogodę za oknem. 


Charakter


Zanim przejdziemy do sedna, musisz zapamiętać parę ważnych zasad. Moich, bądź mojego talentu. Przestrzeganie ich jest niezbędne, jeśli faktycznie w to wchodzisz.
Po pierwsze, nie dopytywaj.
Chociaż i tak doskonale wiem, że będziesz to robił.

Pytania go otaczają, ludzie zadający je, on próbujący zrozumieć. Nie mówi za mało, nigdy nie mówi za dużo. Często na głos wyraża opinię, że nie ma zamiaru zdradzać więcej tego co wie, bo nie uważa swojego klienta za wystarczająco inteligentnego. Na początku nienawidził, kiedy chcieli wiedzieć więcej. Kiedy to się stanie? Jak temu zapobiec? Złościł się. Odchodził bez słowa. Z czasem się przyzwyczaił. Nie potrafi wyjaśnić natury swojego daru, nie wie jak opanować go do perfekcji. Prawdopodobnie jest jedną z nielicznych osób, które potrafią mieć wizje osób, które akurat chcą. Wszystko dzięki starej pomarszczonej Eskimosce, mieszkającej w futrzanym namiocie. Śmierdziała solą morską, rybami, stęchlizną, suszonym mięsem.

Po drugie, widzę tylko przyszłość. Więc jeśli ktoś w mojej wizji nie wspomni o tym co było, nie mogę ci powiedzieć nic na ten temat co się zdarzyło.

Przeszłość nie jest ważna. Odłóżmy sentymenty na bok i spalmy stare pocztówki. Nigdy nie oglądaj się za siebie. Po co analizować minione zdarzenia? Liczy się tylko to co będzie. Na tym trzeba się skupić. Jak najlepszym jutrze. Szczególnie, jeśli masz do niej jakiś wgląd i moc zmieniania wydarzeń. Skoro masz dar musisz go wykorzystywać, by pomagać ludziom. Ale w jego naturze nie jest szerzenie dobra. Zbyt wiele widział popełnionych błędów, przed którymi próbował ich ustrzec. Dlatego tylko mówi, a potem oddaje los w ich ręce. Niech robią co chcą z tymi informacjami, które im dał. On będzie przeliczał, czy dostał wystarczającą ilość galeonów, kiedy zdradza swoją kolejną wróżbę.

Po trzecie, potrzebuję osobisty przedmiot osoby, której mam znać przyszłość. Żadnych ostrych narzędzi.

Każda jego skarpetka ma parę. Idealnie ułożone włosy nie mają prawa się potargać. Paznokcie równo obcięte. Wystarczy, że staniesz bliżej niego i poczujesz łagodny zapach wody kolońskiej. Nie garbi się, nie beka, nie pluje i uśmiechnie się zawsze sztucznie kiedy jest to od niego oczekiwane. Kiedy nadchodzi noc wyniszcza się swoimi wizjami za określoną przez siebie sumę pieniędzy. Budzi się z rozwianymi włosami, śmierdzący potem, w rozdartej piżamie, z zadrapaniami, które sam sobie zrobił. Nikt tego nie może widzieć, nie może psuć wizji, którą sam stworzył. Dlatego ucieka z łóżka kobietom, nigdy nie śpiąc z nimi po upojnej nocy. Nigdy nie zapala nagi światła, by nie wypytywały o poważniej wyglądające blizny. Nigdy nie tłumaczy dlaczego tak robi. Niech myślą, co chcą.

Po czwarte, czasem nie możesz zmienić przyszłości. Czasem możesz odwlec to co ma się stać. Czasem może całkowicie powstrzymać jakąś tragedię.

Trudno jest się śmiać z czyjegoś żartu, widząc przed chwilą, że za miesiąc jego matka umrze podczas nieszczęśliwego wypadku z wybuchającym kociołkiem. Nie jest łatwo umawiać się na randki, jeśli podczas jednej z nocy można odkryć, jak będzie wyglądać zerwanie. Relacje z innymi ludźmi zawsze były dla niego trochę trudne, specjalnie wymuszone i ugrzecznione. Nie potrafił uśmiechać się i luźno rzucać zabawnymi tekstami, ignorując wszystko co wie, że się wydarzy. Potrzebował sporo czasu, by wtopić się w tłum i przystosować do towarzystwa, przestając być dziwnym, zbyt sztywnym chłopcem z dalekiej Grenlandii. Stworzył wokół siebie tajemniczą otoczkę, którą stara się utrzymać za wszelką cenę. Powoli uczył się operować ironią, teraz niesłusznie mając się za eksperta w tej kwestii. Rozsiewał odpowiednie plotki, by mieć klientów. Wszystko, by było mu łatwiej w nowej rzeczywistości.

I jeszcze jedno, to mój dar i moja dobra wola, że coś ci mówię. Więc tak, całkiem możliwe, że będę wiedział więcej niż powiem.

Podobno chcieć to móc. Bardzo w to wierzy. Chce być kimś wielkim, ale nie przez swoje koszmary przepowiadające przyszłość. Chce być astrologiem. Otwierać mapę nieba i bez problemu wyczytywać z niej wszystko co mówi wszechświat. Chce być jak najlepszy we wszystkim, więc przyswaja szybko wiedzę. Chce mieć władzę, dlatego często zachowuje się jak ktoś ważniejszy. Patrzy na innych z pobłażaniem. Rzadko wyraża zainteresowanie, zazwyczaj przybierając swoją obojętną minę, tak doskonale wyćwiczone znudzenie, nawet jeśli w środku ma ochotę rozszarpać wszystkich na strzępy. Zrobi to ze sobą w nocy, kiedy nikt nie będzie świadkiem jego transformacji.

Tyle wiem, zrób z tym co chcesz.

Historia



Śnieg przyjemnie skrzypi pod saniami, ciągniętymi przez duże psy haski. Najlepsze są wyścigi, nielegalne, na które zawsze tylko z Nuką wszędzie chodził. Byli nierozłączni niemalże od zawsze. Był moment, kiedy on poszedł do Trausnitz, bez Nukii, która musiała zostać przez swoje problemy. Zwykle kiedy tylko mogli wybierali się na krótkie wyjazdy na saniach. To było znacznie ciekawsze niż same opiekowanie się psami. Wiatr we włosach, nuta niebezpieczeństwa, nawet przemarznięte ręce, którymi z ledwością mógł poruszać nie sprawiały, że chciał zejść. To wszystko na nowo łączyło go z jego bliźniaczką, od kiedy on przebywał w niemieckiej szkole, a ona zostawała w ich małym miasteczku. Mógł jedynie zaciskać pięści słysząc o tym jak traktują ją rówieśnicy, jak nie radzi sobie z tym ojciec, jak wygląda teraz jej życie, kiedy nieustannie zmieniała się pod wpływem choroby, nazywanej metomorfomagią. Czekał na moment, kiedy będzie mógł użyć czarów poza Trausnitz. Dać nauczkę wszystkim, którzy kiedykolwiek ją skrzywdzili. Ale nie mógł nigdy zrobić za wiele. Sam budził się z krzykiem każdej nocy, szukając gorączkowo chłodnych rąk Nuki, czekając na jej pocieszający szept, że wszystko jest dobrze. Patrząc na bandaże, którymi owijała mu rany, które sam sobie zrobił i fachowo ściągająca mokre od potu prześcieradło. W nocy on był chory. W dzień Nuka. Ale kiedy zjeżdżali razem na saniach, śmiejąc się głośno żadne z nich nie czuło się źle z tego powodu.

Fabryka konserw jest jednym z nielicznych miejsc, gdzie przebywało zawsze dużo ludzi w Qeqertarsuaq. Przyjmowali tam do pracy niemalże wszystkich. Malakais mieszka ze swoją całkiem dużą rodziną w bardzo niewielkim domu i dopóki nie mógł wiązać swojej pracy z magią, kiedy tylko mógł chodził pracować w fabryce. Niezwykle monotonnie zajęcie, do którego po jakimś czasie przyzwyczaił się Egede. Najgorzej było pracować ze swoją macochą. Rzucającą na niego nieprzyjemne spojrzenia znad taśmy, jakby nie wystarczyły mu one w domu. Uwielbiał swoje młodsze rodzeństwo przyrodnie, ale Biina zawsze za coś go nienawidziła. Za jego moc, za to, że ich zostawia samych z Nuką, że wygląda inaczej. Prawdopodobnie najbardziej za jego niemiecką matkę, która opuściła rodzinne miasteczko, zostawiając bliźnięta swojemu eskimoskiemu mężowi. Blade, blondwłose, zdecydowanie bez genów Ernannaqa, wskazujące na zdradę Anny z pilotem helikoptera, którego nigdy później nie spotkała i nawet nie pamiętała jego imienia. Jej mąż nie potrafił się z tym pogodzić, ani zapomnieć chwili słabości Anny. Prawdopodobnie gdyby Anna była z nimi, nie musiałby teraz stać przy taśmie w fabryce konserw. Była świetnym naukowcem pracującym w stacji badań jonosfery. Poświęciła się całkowicie nauce, kiedy jej rodzina odkryła, że jest jedynym charłakiem w czystokrwistej rodzinie. Nie mówiła nic o tym swoim dzieciom, które spotykała regularnie w każde wakacje. Nie wspierała finansowo całej rodziny Edege, opłacała tylko im Trausnitz. Dlatego przy kolejnej konserwie i kolejnym złowrogim spojrzeniem Biiny, Malakais wspominał swoją niemiecką matkę, której nigdy nic nie brakowało oprócz magii.

Warzenie piwa było żmudnym, długim, ale poniekąd fascynującym uczuciem. Szczególnie, że zawsze siedział przy tym z Saamik. Stara, eskimoska babcia, była jedyną osobą, która starała się całkowicie zaakceptować talenty swoich dzieci. To ona znalazła pomarszczoną, eskimoską wróżbitkę mieszkającą samotnie w futrzanym namiocie. I to tam nauczył się panowania nad swoim darem. Żmudnie, długo, starając się zrozumieć podstawy. Trochę jak warzenie piwa, ale z innego rodzaju fascynacją. Sięgając do korzeni eskimoskich czarownic, chwytając się resztek kultury i starych bogów, by opanować swoje wizje tak jak nielicznie potrafią. Kontrolować je chociaż w minimalny sposób. Prawdopodobnie do końca życia będzie potrzebował uspokajających dłoni Nuki i pełnego zrozumienia spojrzenia Saamik, ale przynajmniej teraz może to wykorzystywać tak jak chce. Warząc piwo powtarza często angielskie słowa, szczególnie od kiedy dowiedział się, że dostał się do nowego programu. Zmarły mąż babci zostawił ją tutaj, więc jest bardzo stara, słowa nie są już używane w Anglii, ale Malakais wcale się tym nie przejmuje. Chce się tylko dogadać w jakikolwiek sposób w nowej szkole. Nazywanie po angielsku składników piwa, idzie mu coraz lepiej.

Kiedy byli dziećmi łowienie ryb z ojcem było czystą przyjemnością. Teraz jest to obowiązek, podczas którego z powrotem starają się naprawić stare relacje. Po tylu latach akceptuje już inność swoich dzieci. Wypisał je z mugolskiej szkoły, w której z resztą Malakais nigdy nie był specjalnie dobry. Dopiero w szkole magii chciał pokazać koniecznie jak użyteczny może być dla rodziny, przykładając się do nauki. Teraz kiedy wyjmują razem sieć młody Egede opowiada mu jak jest w Niemczech. Stara się wytłumaczyć czego się uczy, wtajemniczyć ojca w świat, który dla niego jest całkowicie niezrozumiały. Gdzie poznał nowych znajomych, nauczył się lepiej niemieckiego, zaczął zdobywać najlepsze stopnie i zarabiać na swoim nieszczęsnym darze. Przełamują dopiero barierę, która się pojawiła od czasu dwóch listów z magicznych szkół, którą wybrała za nich matka. Ernannaq zaczyna rozumieć nowy świat jego syna. Nawet pogratulował mu dostania się na wymianę, kiedy wrzucał złowioną rybę do wiadra, dobrze rozumiejąc, że jest to coś wielkiego. Nie ulega wpływom niechętnej przybranym dzieciom macochy, tylko mądrej Saamik, pomagającej dzieciom. I kiedy Malakais Edege wygra Złotego Sfinksa, wraz z prestiżem i sporą ilością pieniędzy, jego ojciec doceni w końcu talenty swoich dzieci, a Malakais zapewni rodzinie lepsze życie. A póki co pójdzie wypatroszyć pierwszą rybę.



Rodzina



♣ Nuka – super ukochana bliźniaczka
♣ Saamik – babcia, Inuitka, warzy najlepsze piwo i jest najlepszą babcią w Qeqertarsuaq
♣ Ernannaq – ojciec, Inuita, małomówny rybak
♣ Anna Ausbruch – matka, Niemka, naukowiec, charłak
♣ Biina – macocha, Inuitka, pracuje w fabryce konserw, nie przepada za Nuką i Malakiasem
♣ Juuat – braciszek, 11 lat, straszny, kochany nicpoń
♣ Ivalu – siostrzyczka, 6 lat, słodka istota

♣ biologiczny ojciec, nieznany

Ciekawostki



Ponieważ uczyli się z Nuką angielskiego ze starej książki ich dziadka, brytyjskiego podróżnika, mówi dość archaiczną odmianą angielskiego i nie zna dobrze nowoczesnego slangu.
Najlepiej mówi w języku grenlandzkim, na drugim miejscu niemiecki, który wyrobił sobie dzięki nauce w Trausnitz. Angielski z bardzo dużym akcentem i rzuca jedynie ochłapami duńskiego.
Uwielbia ryby, a jego ulubioną potrawą jest zupa z foki. Wszystkie grenlandzkie potrawy są dla niego świetne. Umie całkiem dobrze warzyć piwo, dzięki swojej babci, przyzwyczajony do takiego, nie przepada za normalnym, nie robionym samodzielnie.
♣ Pali głównie przy interesach, tylko papierosy Feniksowe. Wybrał je z powodu otumaniającego dymu, dzięki któremu to on może lepiej kontrolować rozmowę na temat swoich wizji i może łatwiej uniknąć pytań, na które nie zna odpowiedzi.





http://37.media.tumblr.com/e203df6f468abcf319bbcf62c83b6e92/tumblr_n26jfhcNFw1qjenzto1_500.gif
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content










PisanieTemat: Re: Jezus świebodziński    

Powrót do góry Go down
 

Jezus świebodziński

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Szablonowe Forum  ::  :: 
hogsmeade
-
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog
Czarodzieje | Czarodzieje